Przejdź do głównej zawartości

KS WASILKÓW - TUR BIELSK PODLASKI 1:0

Dwie taktycznie dobrze przygotowane drużyny.
 

Mimo znikomych akcji podbramkowych spotkanie tych dwóch klubów zawsze budzi ciekawość. Nie inaczej było tym razem. Obaj trenerzy przygotowali na to spotkanie bardzo różne spojrzenia taktyczne. Wasilków – drużyna częściej grająca atakiem pozycyjnym – to znane bardzo dobrze zawodnikom 1-4-1-4-1, przechodzące automatycznie do sytemu 1-4-2-3-1 ze względu na ofensywne inklinacje Pawłowskiego, a w późniejszej fazie meczu (po dokonanych zmianach personalnych) stabilne 1-4-4-2.

Tur Bielsk Podlaski przedstawił nam niecodziennie spotykane na podlaskich boiskach defensywne 1-5-3-2 przechodzące naturalnie w 1-3-5-2 w ataku. System ten zauważyć można na boiskach chociażby Bundesligi. Doskonale wdrożył to do swojej drużyny TSG 1899 Hoffenheim trener Julian Nagelsmann uzyskując ponad przeciętne wyniki w ostatnich sezonach z drużyną, która wcześniej zazwyczaj broniła się przed spadkiem.


Przewaga optyczna a sytuacje bramkowe.

Drużyna KS Wasilków miała znaczącą przewagę w posiadaniu piłki. Przez zdecydowaną większość meczu prowadziła grę, ale nie ustrzegła się też błędów, które momentami mogły zespół drogo kosztować. Ich przewaga nie przekładała się na stworzone sytuacje bramkowe i długi czas zawodnicy (wtedy wicelidera) nie kwapili się zbytnio, by coś zmienić.

Nawet stałe fragmenty gry, a dokładniej ich wykonywanie, pozostawiały spory niedosyt kibicom, którzy dobrze wiedzą, że drużyna jest w stanie zdobywać w ten sposób bramki. Wszystkie piłki były bite niedokładnie: za mocno, przenosząc za światło bramki, a jeśli już spadła komuś na głowę, to precyzja pozostawia wiele do życzenia. KS nie ustrzegł się również indywidualnych błędów w obronie, które mogły zakończyć się stratą bramki. Na szczęście przytomna asekuracja w porę zapobiegała groźniejszym skutkom takich poczynań. Należy tu podkreślić ogromną zasługę bramkarza gospodarzy. 

Detale i ich wpływ na rezultat.

To właśnie one powodowały, że klub z Wasilkowa nie mógł udokumentować posiadanej niewątpliwie przewagi, a samo widowisko nie przyciągało swoją przebojowością przeciętnego kibica, pragnącego efektownej gry. Od ustawień ciała zawodników względem otwarcia sobie, bezpośrednio po przyjęciu, przestrzeni do kontynuowania ataku, poprzez przegrane „małe gry”, kończąc na banalnych błędach technicznych można mniemać, że wynik z pewnością różniłby się od tego, który widniał po zakończeniu spotkania.

Przede wszystkim obrona.

Z pewnością dało się odczuć, że obie drużyny nie chcą stracić bramki, a już na pewno KS nie może sobie na to pozwolić, chcąc liczyć się w grze o mistrzostwo. Można by rzec, że Wasilków wyznawał zasadę "3 sekund", przystępując do natychmiastowego pressingu po stracie piłki w środkowej części boiska. Umiejętnie też stosował średni pressing, ograniczając BKS wyłącznie do kontrataków.

Tur Bielsk Podlaski umiejętnie broniąc się, nie potrafił dobrze wyprowadzić kontrataku. Również budowa ataku pozycyjnego zostawiała wiele do życzenia. Kiedy już zawodnicy z Bielska zdołali podejść pod pole karne przeciwnika, brakowało koncentracji, by postawić przysłowiową "kropę nad i". Swój kontratak opierali na zdecydowanie zbyt małej ilości zawodników, z czym drużyna KS Wasilków radziła sobie wyśmienicie.

Ciekawie za to funkcjonował system obrony Bielszczan. Piątka zawodników w trzeciej linii z wychodzącymi za napastnikiem stoperami oraz dobra współpraca trójki środkowych wspieranych przez dwóch napastników. Ten układ idealnie pasował do rozbijania ataków gospodarzy.

Warte odnotowanie jest również to, że to zawodnicy z Bielska Podlaskiego wygrywali więcej pojedynków w bocznych sektorach boiska. W jednym z tego typu pojedynków tylko czujność bramkarza uratowała KS od straty bramki.

Zmiana rozgrywania ataku jako klucz do sukcesu.

W drugiej części spotkania KS Wasilków coraz wyraźniej zaczął łamać swój, nazwijmy to, schemat rozgrywania akcji. A była nim najczęściej gra po łańcuszku do bocznego obrońcy i dopiero wprowadzenie piłki do ataku. System 1-5-3-2, w jakim grał Tur, dokładnie to niwelował, dopuszczając tylko sporadycznie do zdobycia terenu bliżej swojej bramki.

Gra KSu stopniowo zaczynała się zmieniać, a już dokładnie zaczęło być to odczuwalne w drugiej części spotkania. KS Wasilków zaczął grać więcej piłek za linię obrony, budując akcje przez środek lub z pominięciem drugiej linii. Wprowadzało to spore zamieszanie w szykach obronnych Tura.

Jedna z takich właśnie akcji dała zespołowi KS Wasilków jakże upragnioną bramkę. Po jej zdobyciu gospodarze nie zmienili nastawienia i próbowali powielić próbę, która przyniosła im cenne trzy punkty. Rezultat spotkania jednak nie uległ zmianie.